Czy kierowcy polscy mają świadomość, że Inspekcja po 10 latach pracy skręca w inną stronę?
- Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. W dalszym ciągu Inspekcja Transportu Drogowego koncentruje się przede wszystkim na kontrolach ciężarówek i autobusów. Tak było, jest i będzie. Rzeczywiście w tym roku doszły nam nowe zadania: stworzenie Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD), kontrole w ramach sytemu elektronicznego poboru opłat (SEPO) oraz włączenie do struktury GITD dawnego Biura Obsługi Transportu Międzynarodowego. Nowe zadania jak najbardziej powiązane są z profilem naszej instytucji.
Powiedzmy sobie szczerze, kontrola systemu opłat elektronicznych za przejazd wybranymi odcinkami dróg jest tak naprawdę kontynuacją systemu winietowego, którego kontrolą ITD zajmowała się od początku swojej działalności. Od 1 lipca 2011 r. elektroniczna opłata za przejazd niektórymi odcinkami dróg zastąpi winietę. Różnica polega na tym, że w pojeździe będzie musiało być zamontowane specjalne elektroniczne urządzenie, tzw. OBU (ang. On Board Unit). Konto powiązane z tym urządzeniem będzie musiało być zasilane środkami pieniężnymi. Głównym zadaniem Inspekcji Transportu Drogowego będzie kontrola czy przejeżdżający przez teren Polski przewoźnicy krajowi i zagraniczni, poruszający się po wyznaczonych odcinkach dróg płatnych posiadają takie urządzenie i czy zapłacili stosowną kwotę.
Natomiast całkowicie nowym zadaniem dla ITD jest uruchomienie automatycznego systemu nadzoru nad ruchem drogowym. Ma to służyć poprawie bezpieczeństwa na drogach, więc cel jest jak najbardziej szczytny.
Ktoś może pomyśleć, że po 10 latach ITD wykonało już pewną pracę polegającą na uporządkowaniu czy ucywilizowaniu transportu drogowego i teraz przechodzi do innych zadań...
- Tak jak już powiedziałem pozostajemy przy tradycyjnych zadaniach, a do nowych powstają nowe komórki organizacyjne i dojdą nowe kadry. W ramach tzw. CANARD-u stworzymy automatyczny system kontroli prędkości bazujący na sieci stacjonarnych fotoradarów oraz będziemy karać kierowców, którzy ignorują „czerwone światło”. Warto zwrócić uwagę że tzw. ustawa fotoradarowa została uchwalona przez Sejm praktycznie jednogłośnie, zaś posłem sprawozdawcą był Pan Krzysztof Tchórzewski z opozycji. Prace nad nową ustawą toczyły się w Komisji Infrastruktury ponad podziałami, co potwierdza, że konieczność poprawy bezpieczeństwa na drogach jest dla naszych polityków priorytetowa. Inspekcja jest wykonawcą programu z czego jesteśmy oczywiście dumni.
Warto zaznaczyć, że dotychczas kontrole fotoradarowe były swoistą improwizacją, procedury były takie, że niektóre stacjonarne radary funkcjonowały zaledwie kilka minut dziennie. Fotoradary zaś w naszym wspólnym interesie powinny działać non stop, bo jesteśmy chyba ostatnim dużym państwem europejskim, który nie ma jednolitego systemu kontroli prędkości. Na chwilę obecną nie wymyślono niczego lepszego niż kontrole prędkości, a dotychczasowa sytuacja w Polsce była taka, że znaki drogowe ograniczające prędkość były traktowane przez niektórych kierowców jako „forma nieśmiałej sugestii” zarządcy drogi. Natomiast przypadki złapania na tzw. „suszarkę” przez Policję ruchu drogowego, kierowcy traktują jako wypadek przy pracy. Większość kierowców ma przecież CB-radio, zatem w dotychczasowym systemie dało się przekraczać zakazy.
Teraz organizacja i funkcjonowanie systemu będzie w jednym ręku. Decyzja o powierzeniu nadzoru nad kontrolą prędkości Inspekcji pozwoli zarazem wykorzystać 50 mln euro z funduszy unijnych.
Chciałbym zaznaczyć, że Policja w dalszym ciągu będzie kontrolowała prędkość za pomocą wideorejestratorów, przenośnych radarów oraz tzw. „suszarek”.
Bez poddawania w wątpliwość celowości wprowadzenia szczelniejszego systemu kontroli, można jednak zapytać, dlaczego ITD?
- Po przeprowadzeniu dogłębnej analizy ekonomicznej zdecydowano, że do nowych zadań związanych z kontrolą prędkości celowym jest zatrudnienie kilkuset nowych urzędników, aniżeli po raz kolejny obciążanie takim zadaniem policjantów, którzy mają wiele innych obowiązków i są przygotowani do realizacji bardziej specjalistycznych zadań. Wierzę, że Inspekcja sprosta tym wyzwaniom.
Kiedy i jak ruszy system Centrum Automatycznego Nadzoru CANARD ?
- Nowe Biuro funkcjonuje już w strukturach GITD od stycznia br., zaś automatyczny system kontroli prędkości zacznie działać od lipca. Początkowo będziemy wykorzystywali około 100 urządzeń przejętych od Policji oraz kilkaset masztów przejętych od GDDKiA. W zależności od wyników analiz bezpieczeństwa, planujemy zakupić ok. 300 nowych urządzeń, które powinny pracować na drogach od nowego roku. Do obsługi systemu zatrudnimy ok. 300 osób. Nie jest to dużo, zważywszy że etaty te zostaną przekazane do oddziałów terenowych CANARD-u oraz zasilą centralę, do której będą spływać wszystkie zdjęcia pojazdów, które przekroczyły dozwoloną prędkość.
Kontrola opłat elektronicznych za autostrady ma być kontynuacją prowadzonych przez was kontroli winiet?
- Stary system winietowy jest wygaszany i w lipcu zastąpi go nowy elektroniczny, bardziej sprawiedliwy bo uzależniający opłaty od ilości przejeżdżanych kilometrów. Samo powstanie odrębnej komórki w ramach Inspekcji wynika ze skomplikowanego charakteru kontroli tej opłaty. Winietę mógł skontrolować niemal każdy, bo wystarczyło ją obejrzeć. Uiszczenie opłaty elektronicznej można skontrolować jedynie za pomocą specjalistycznego sprzętu. Doświadczenia innych państw uruchamiających podobne systemy pokazały, że do kontroli potrzebni są dodatkowi ludzie i sprzęt. Jeśli chcemy zbudować szczelny system kontroli, co jest szczególnie ważne na początku, musimy zatrudnić nowych funkcjonariuszy. W Czechach kontrole prowadzi 300 osób, a w Niemczech 1700. Polska jest krajem tranzytowym, przez nasze terytorium przejeżdżają dziennie tysiące zagranicznych ciężarówek, dlatego szczególnie ważne są kontrole pojazdów należących do przewoźników zagranicznych, gdyż w przypadku obcokrajowców nie ma jeszcze przepisów umożliwiających egzekucję kar. Zatem kontrole bezpośrednio na drodze są kluczowe. Natomiast gdy opłaty elektronicznej nie uiści przewoźnik krajowy, decyzja o nałożeniu kary dotrze do niego pocztą.
Do startu zostało ok. miesiąca.
- Tak dlatego szkolimy już naszych inspektorów, wkrótce dostaniemy prawie 100 nowych pojazdów specjalistycznych dostarczonych przez operatora systemu czyli firmę Kapsch. Przewidujemy, że kontrole będą prowadziły patrole dwuosobowe, zwrócimy się o pomoc do innych służb wymienionych w ustawie o drogach publicznych, czyli do Policji, Straży Granicznej i Służby Celnej.
Ostatecznie ilu ludzi będzie kontrolowało e-myto?
- Niestety w tegorocznym budżecie nie zagwarantowano pieniędzy na nowe etaty do kontroli SEPO, gdyż umowa pomiędzy GDDKiA a Kapschem została podpisana tuż przed końcem ubiegłego roku, gdy ustawa budżetowa była już przedmiotem zaawansowanych prac w Sejmie. Oczekujemy na uruchomienie rezerwy etatowej, która pozwoli zatrudnić dodatkowych inspektorów dedykowanych do kontroli uiszczania opłat, dlatego dodatkowo oddelegowujemy do kontroli 188 obecnie pracujących inspektorów. Cześć osób musi także pracować w centrali przy obsłudze technicznej serwerów i prowadzić działania egzekucyjne. Na szczęście w budżecie na rok 2012 zapisano już środki na 313 nowych pracowników.
Niedawno ITD przejęło zadania BOTM, czy będą jakieś następstwa tych zmian?
- Wbrew pojawiającym się opiniom, z punktu widzenia przeciętnego przewoźnika przejęcie BOTM-u było niezauważalne. Biuro, mimo że jest teraz komórką organizacyjną GITD, mieści się w tym samym budynku, ci sami ludzie wykonują dotychczasową pracę. Dokonujemy analizy procesów w Biurze i w przyszłości chcemy przekazać niektóre jego kompetencje na poziom województw. Zatem dystrybucja wielu dokumentów dotąd wydawanych w Warszawie będzie mogła być realizowana w oddziałach terenowych. Mam nadzieję, że nastąpi to już w 2012 roku. Wykorzystamy tu także doświadczenia inspekcji litewskiej w tym zakresie.
W zadaniach ITD znajduje się zapis o „poprawianiu stanu infrastruktury i nadzorze dróg”. Na czym to polega?
- To się odbywa się głównie, przez ważenie pojazdów. Od początku działalności ITD kontrola wagi pojazdów i nacisków na osie była ważnym elementem naszych działań, mimo technicznych przeszkód związanych z samymi wagami… Niestety na terenie kraju mamy tylko kilka działający wag preselekcyjnych. Zostały one przekazane wojewodom przez GDDKiA, zaś w ubiegłym roku od wojewodów przejęła je Inspekcja. Zgodnie z zapewnieniami GDDKiA w tym roku ma powstać kilkadziesiąt nowych wag preselekcyjnych, zaś docelowo ma ich być około 300. Wagi preselekcyjne są zdecydowanie lepszym rozwiązaniem od wag przenośnych.
Wracając do podstawowej działalności ITD, czyli kontroli drogowych, przeglądając podsumowanie roku 2010 można było zauważyć z satysfakcją iż kar nałożonych jest mało, wręcz kilkanaście procent. Natomiast nadal ok. 70 procent naruszeń związanych jest z czasem pracy i jazdy. Czy poziom kilkudziesięciu tysięcy kar nałożonych po 205 tysiącach kontroli to dużo czy może malo?
- Dobrze że możemy wyjaśnić kilka spraw. Niekiedy słyszę, że Inspekcja karze, jest surowa i że ma limity kar. A to nieprawda. Ilość naszych kontroli rośnie, zaś liczba kar maleje. Przeprowadziliśmy analizę od początku funkcjonowania ITD i okazało się że w roku 2003 relacja ilości wydanych decyzji administracyjnych do ilości skontrolowanych pojazdów wyniosła 37 procent, w roku 2006 było to 24 proc. a w roku ubiegłym tylko 15,4 proc. Nie mamy też żadnych limitów kar, a uposażenia inspektorów nie są w żadnym stopniu powiązane z nałożonymi sankcjami. Aktualnie trwają prace nad projektem ustawy w sprawie swoistej rewolucji w nakładaniu kar. Chodzi o to, by podzielić odpowiedzialność za poszczególne naruszenia pomiędzy kierowców i przewoźników. Jeśli ustawa wejdzie w życie, rozwiąże 90 procent obszarów wrażliwych pod względem podziału odpowiedzialności za wykroczenia.
Ilu inspektorów liczy obecnie ITD ?
- Trzy lata temu Ustawa o transporcie założyła że ma ich być 640, lecz w wyniku zmian reorganizacyjnych i oszczędności (administracja zespolona) ta ilość nie została nigdy osiągnięta, a obecnie mamy ich ok. 540. Merytorycznie inspektorzy podlegają Głównemu Inspektorowi, ale kwestie etatów i środków finansowych należą do wojewodów. Nowi pracownicy przyjmowani do CANARD i SEPO formalnie są już pracownikami centrali, czyli GITD. Będą też funkcjonować w 10 regionach co ułatwi elastyczne przenoszenie ich między miejscami, gdzie będą najbardziej potrzebni.
Dziękuje za rozmowę.
Rozmawiał Aleksander Głuś
| | |