
 |
Gdy przed rokiem BOTM przestał być gospodarstwem pomocniczym Ministerstwa Infrastruktury i stał się częścią GITD, nie brakowało wątpliwości, czy nie przyniesie to takich zmian w jego funkcjonowaniu, które z punktu widzenia przewoźników byłyby niekorzystne. Choćby dlatego, że BOTM stał się częścią Inspekcji, kojarzonej jednak z funkcjami kontrolnymi i karami finansowymi.
- Ja od początku mówiłem, że nie będzie żadnego pogorszenia. I miałem rację. A pod wieloma względami nawet się poprawiło, na przykład w kwestii wydawania licencji. Dawniej przygotowane u nas dokumenty były przewożone do Ministerstwa Infrastruktury, a po akceptacji wracały do siedziby biura przy ul. Prostej. Teraz ta droga administracyjna skróciła się, nie ma etapu pośredniego. I procedury biegną płynniej.
W 2011 r. nie wpłynęła żadna skarga związana z nowym usytuowaniem biura w strukturze GITD, a podejrzewam wręcz, że wielu klientów nie zauważyło zmiany. Z drugiej strony, zauważyliśmy, że przewoźnicy zadają nam znacznie więcej pytań i to także z zakresu spraw, którymi nigdy się nie zajmowaliśmy, ale nie ma z tym większego problemu, bo przekazujemy je sprawnie do innych komórek merytorycznych GITD, które są w stanie na nie kompetentnie odpowiedzieć.
Zatem nie było żadnej rewolucji w działalności biura?
- Nie, chyba że za taką uznalibyśmy rekord w liczbie przyjętych klientów. W 2011 r. obsłużyliśmy ich ponad 90 tysięcy. To oznacza, że są dni, gdy pracownicy biura obsługują ok. 600 przedsiębiorców. Po części wzrost liczby klientów można tłumaczyć tym, że w efekcie nowelizacji Ustawy o transporcie drogowym pojawiła się kara finansowa za naruszanie art. 95 a, czyli za niepoinformowanie organu wydającego uprawnienia o wszelkich zmianach dotyczących licencji (np. adres, rodzaj i liczba pojazdów). Przeprowadziliśmy działania informacyjne i przedsiębiorcy stosują się do obowiązków wynikających z ustawy. W specyficznej branży, jaką jest transport, są momenty większego obciążenia, zwykle w poniedziałki i piątki, dlatego wprowadziłem system monitorowania obsługi przedsiębiorców. Przyjęliśmy standardy obsługi, które nie mogą przekroczyć 7 minut - wydawanie zezwolenia oraz 12 minut - przyjmowanie wniosku. Wykorzystanie programów informatycznych jest u nas ważne i pomaga w pracy , np. wiemy, że 330 firm transportowych ma zatrudnionych zarządców z CPC, którzy świadczą takie usługi dla więcej niż 4 firm. A to jest ważne z wielu punktów widzenia. Osobom zainteresowanym udzielamy informacji na temat ich reprezentacji w przedsiębiorstwach.
A ten represyjny aspekt nowej podległości biura?
- Jeśli chodzi o cofnięcia licencji, to faktycznie przez lata było takich decyzji ok. 180 rocznie, a w roku minionym 355. To jednak nie wynikało z naszego widzimisię, po prostu tylu przewoźników utraciło dobrą reputację. Na marginesie, liczba licencji wygaszonych (najczęściej związanych ze śmiercią lub zakończeniem aktywności zawodowej) spadła z 300 do 224. A wywalczone niedawno w kryzysie rozwiązanie w postaci tzw. zawieszania licencji nie jest prawie w ogóle wykorzystywane, bo mieliśmy 29 takich przypadków.
Czy likwidacja winiet, których dystrybucją się zajmowaliście, wpłynęła na Waszą działalność?
- Dla nas podstawowa działalność to licencje, zezwolenia, certyfikaty. I wzrost tych usług wykonaliśmy mimo 10-% spadku liczby zatrudnionych pracowników.
Za nami jest ważny moment, wejście 4 grudnia 2011 r. rozporządzeń zmieniających zasady dostępu do zawodu. Podobno było pracowicie.
- Było, np. 2 grudnia wydaliśmy 800 biletów, a choć generalnie pracujemy od godz. 8.00 do 15.00, w tamtych dniach zostawaliśmy znacznie dłużej.
Co do 4 grudnia, to jak wiadomo, przedsiębiorcy mieli dwa lata aby dostosować się do wymogów rozporządzeń. A nie działo się prawie nic. Na spotkaniach, owszem, mówiono o rozporządzeniach, ale bardzo ogólnie i najczęściej koncentrowano się na kwestii posiadania bazy transportowej, która może nie jest najważniejszym z wymogów. Panowało przekonanie, że skoro nie mamy ustawy uszczegóławiającej poszczególne kwestie, to. nie wiadomo, co robić. A tymczasem w grudniu okazało się, że najpoważniejszą barierą przy wyrabianiu nowych licencji i odnawianiu starych, są kwestie wiarygodności finansowej. Jak wiemy, tylko 6% polskich firm transportowych (to te większe) robi sprawozdania finansowe i dzięki temu może łatwo udokumentować sytuację finansową. I tacy przewoźnicy w grudniu wyrabiali licencje i odnawiali. Druga możliwość to zdobycie gwarancji bankowej, ale konieczne stało się ustalenie jej beneficjenta. GITD wydało komunikat, że beneficjentem może być Inspekcja, to może być jedna z możliwości rozwiązania problemu. Jest jeszcze opcja ubezpieczenia. Ale realnie nie ma takich gotowych produktów na polskim rynku. Dostępne ubezpieczenia mają tak dużo różnych wyłączeń, że nie nadają się w codziennej praktyce przewoźniczej. Należałoby zrobić taką kompilację z różnych rodzajów ubezpieczeń, to może zadziałać. Może ministerstwo mogłoby tu coś pomóc, zaproponować.
Czyli w grudniu ilość licencji nie rosła, bo wyrabiali je tylko najwięksi?
- Około 300 grudniowych wniosków pozostaje jeszcze nierozpatrzonych, ale nie przez nasze lenistwo, bo akurat koniec roku mieliśmy bardzo pracowity. Przed 4 grudnia spłynęło bardzo wiele wniosków o odnowienia i musieliśmy się nimi zająć. Są już załatwione.
Teraz mamy 3 miesiące na realizację wniosków o licencje. Czy Sejm zdąży z przyjęciem nowelizacji ustawy? Liczymy na to bardzo. Na razie tym, którzy pytają uświadamiamy konieczność spełnienia wymogów, w tym wiarygodności finansowej, dobrej reputacji, posiadania bazy i zatrudnienia zarządcy certyfikowanego.
Z tą ostatnią sprawą nie było dotąd trudności.
- Tak i rekordzista obsługiwał 157 firm! Składając wniosek o licencję przedsiębiorca musi wiedzieć czy jego "zarządca certyfikowany" nie łamie prawa, obsługując powyżej 4 firm. Ja przypominam, żeby sprawdzali. Brzmi humorystycznie, ale pewna pani sama nie wiedziała, w ilu jest firmach i my jej musieliśmy podpowiadać. Warto jeszcze raz podkreślić, że udzielamy informacji każdemu przedsiębiorcy, jeżeli zapyta, czy osoba, którą zamierza zatrudnić w charakterze zarządzającego transportem, jest zatrudniona zgodnie zapisami rozporządzenia 1071/2009.
Przypomnę, że mamy aktualnie 26 418 licencji na przewóz rzeczy i wydanych do nich 147 970 wypisów na pojazdy.
Przed rokiem gorąco było w związku z zezwoleniami, jak wygląda to teraz ?
- To była sytuacja szczególna. Teraz jest początek roku 2012, nie ma większych problemów. Z tymi zezwoleniami, na które był największy popyt, czyli rosyjskimi, jest tak, że mamy wymianę kontyngentów, ustalone przez komisje społeczną limity i wszystko odbywa się płynnie. W lutym limit zostanie zweryfikowany po ostatecznym rozliczeniu zwrotów ubiegłorocznych.
CEMT-ów dostaliśmy ogółem 2216, a tylko 670 na Rosję. Po odjęciu limitów, do wolnej sprzedaży zostało ich ok. 700, a można na nich wykonywać przewozy np. na Węgry, do Serbii itd.
Ogólna sytuacja z zezwoleniami jest niezła, mamy na ten rok ok. 500 tys. tych uprawnień. CEMT-ów, poza Rosją, też powinno wystarczyć.
Dziękuje za rozmowę.
Rozmawiał Aleksander Głuś
| | |