Masz Pytania ? Dzwoń
91 482 32 32
91 483 70 70
Brak kierowców - Informacja Polskiego Trakera - kwiecień 2017

Brak kierowców

Brak kierowców - Mimo iż starania ZMPD i innych organizacji o przywrócenie kształcenia kierowców do szkół zajęły kilka lat, wreszcie zaczynają przynosić owoce.

Informacja Polskiego Trakera - kwiecień 2017


Właśnie podsumowaniu tych działań środowiska przewoźników drogowych i sformułowaniu wniosków dotyczących promocji zawodu poświęcone było spotkanie w Gostyninie z udziałem posłów Komisji Transportu, przedstawicieli MEN i MiB, "Solidarności" oraz starostów i dyrektorów szkół.

Rozpoczynając spotkanie jego organizator, prezes ZMPD Jan Buczek stwierdził, że mimo pogorszenia się warunków, w jakich działają polscy przewoźnicy, naciskani przez rozmaite działania administracji niektórych państw, polska flota MTD się nie poddaje i nie zmniejsza. Zatem "zewnętrzne" problemy udaje się pokonywać, Spotkanie w Gostyniniea trudniejsze jest to, że brakuje porządnych kierowców. Mimo że teoretycznie są oni szkoleni na kursach, odpływ spowodowany m.in. starzeniem się tej grupy zawodowej powoduje, że dziś brakuje 30-40 tys. kierowców zawodowych, a niektórzy szacują, że nawet dwa razy tyle.

Euzebiusz Gawrysiuk z komisji szkoleń ZMPD, który pilotował proces przywrócenia zawodu kierowcy do szkół powszechnych, podkreślił, że udało się to tylko częściowo, gdyż obecnie działa w Polsce 51 klas kształcących w zawodzie kierowca mechanik, jednak na razie tylko z kategorią B. Celem jest więc wprowadzenie do szkół zawodu kierowcy samochodu ciężarowego.

W późniejszych wypowiedziach oraz w dyskusji wyłonił się główny problem i przeszkoda w szybkim wprowadzeniu takiego zawodu do szkół – wiek uczniów. Wedle przedstawicielki MEN Emilii Maciejewskiej nie można w myśl obowiązującego prawa sadzać za kierownicą ciężarówek uczniów niepełnoletnich. A w konkretnej klasie zdającej egzaminy w czerwcu zawsze jest część uczniów urodzona po czerwcu, czyli w dniu egzaminu niepełnoletnia. Wniosek: trzeba zmienić przepisy, zaproponowano nawet umożliwienie starania się o prawo jazdy 17-latkom, tak by w ten sposób przyspieszyć cykl wyrabiania uprawnień zawodowe.

Zdaniem przedstawicielki MEN w obecnym stanie prawnym nie można kształcić w szkołach kierowców samochodów ciężarowych. Co do przepisów, to okazało się, że nie da się egzaminować na kwalifikację wstępną kierowców ze Wschodu (których w Polsce pracuje kilkadziesiąt tysięcy), bo… nie da się przetłumaczyć pytań testowych. Akurat w sprawie większego dopuszczania obcokrajowców na nasz rynek pracy inne zdanie mieli obecni na konferencji przedstawiciele Sekcji Transportu Drogowego "Solidarności".

Czy Ministerstwo Edukacji blokuje wprowadzenie kierowców ciężarowych do szkół np. ze względu na związane z tym koszty? – pytali uczestnicy dyskusji. A przedstawicielka MEN odpowiadała, że nie, bo subwencje są spore i mogłyby wystarczyć. Sytuację komplikuje po części reforma systemu szkolnego, bo powstają nowe szkoły w miejsce dawnych zasadniczych szkół zawodowych, czyli szkoły branżowe I i II stopnia. Uczniowie szkół I stopnia są, zdaniem MEN, zbyt młodzi, by uczestniczyć w zajęciach praktycznych zawodu, np. jeździć ciężarówką.
Poseł Bogdan Rzońca z Komisji Infrastruktury zadeklarował, że podejmie w komisji starania o rozwiązanie problemu kształcenia na kategorię C. Stanisław Żmijan z tej samej komisji argumentował, że kierowca to dla wielu młodych ludzi nie tylko sposób zarabiania, ale zajęcie nobilitujące, specjalny sposób na życie. I proponował objęcie kształceniem na kierowców także studentów.

Ciekawe było wystąpienie gospodarza konferencji, starosty gostynińskiego Tomasza Matuszewskiego. Uznał on, że połączenie dwóch zawodów, kierowcy i mechanika, jest w dzisiejszych warunkach niezasadne. Z drugiej strony jako jeden z propagatorów wprowadzenia (przywrócenia) kształcenia kierowców w szkołach przedstawił ważne wyliczenia finansowe. Żeby w ciągu trzech lat wykształcić w klasie szkoły I stopnia 18 kierowców, potrzebuje 100 tys. zł. Zapowiedział, że będzie proponował rodzicom taką mądrą inwestycję w wysokości 180 zł miesięcznie. Zdaniem innych kwota mogłaby być mniejsza, gdyby przyciągnąć do projektu innych udziałowców, jak PUP lub dostawców samochodów.

O konkretnych potrzebach szkół planujących zająć się szkoleniem kierowców mówił dyrektor Centrum w Gostyninie Andrzej Reder. Chodzi głównie o oprogramowanie komputerowe, filmy poglądowe i współpracujące prywatne firmy transportowe, użyczające swego zaplecza. I zapytał retorycznie, czy w ramach takiego szkolenia nie powinno się uczyć kandydatów na kierowców zawodowych samodzielnego przygotowywania posiłków w trasie?

Zdaniem przedstawicielki MEN już dziś szkoły mogą szkolić na C+E, bo program może wykraczać poza obowiązującą podstawę programową. Problemem są jednak przepisy Ustawy o transporcie związane z wiekiem starających się o uzyskanie uprawnień.

W dyskusji zgłaszano także drobne pozornie, ale utrudniające szkolenia problemy. Np. w Legnicy mają tachografy i analizatory tachografów, ale nie mają kart do tachografów, bez których trudno uczyć obsługi tego urządzenia. A przepisy nie przewidują wydawania kart "szkoleniowych"…
Podstawa programowa dla szkolenia na C+D ma być gotowa latem, ale czy uda się w oparciu o nią uruchomić jesienią klasy przygotowujące takich kierowców? Sprawa rozbija się o zaplecze, o samochody szkoleniowe. Dlatego zgłoszono pomysł, by w Polsce, wzorem wielu krajów, wdrożyć szkolenia dualne, czyli część w szkole, a część w prywatnych firmach transportowych, zainteresowanych przygotowaniem kadr.

Jak argumentował J. Buczek, nasz system oświatowy wydaje pieniądze na kształcenie w różnych zawodach (choćby zawody gastronomiczne), a potem często młodzi ludzie wyjeżdżają z tymi umiejętnościami za granicę. Nas, przewoźników, nie interesuje, że są przeszkody i że absolwenci mogą wyjechać. To sprawa rządu i parlamentu, by zapewnić warunki do kształcenia odpowiednich kadr. A zawód kierowcy jest rozwojowy, bo młody kierowca może z czasem myśleć o własnej firmie. Poseł Rzońca przyznał, że istnienie 51 klas z zawodem kierowcy to sukces ZMPD i dziękował za ich uruchomienie także starostom. Ze swej strony apelował, by robić wspólnie wszystko, aby zawód kierowcy był ogólnodostępny.

Gerard Skroński z "Solidarności" mówił: – Rząd musi dostrzec, że bez większego dopływu kierowców transport drogowy jest zagrożony. Dlatego najważniejsze jest poprawienie atrakcyjności zawodu kierowcy i jego wizerunku.

Euzebiusz Jasiński z ZMPD sformułował wnioski z konferencji: dostosowanie podstawy programowej do szkoleń na C+E, zwiększenie subwencji dla szkół I stopnia do realnych kwot, przyciągnięcie firm transportowych do współpracy ze szkołami np. przez uregulowanie wydatków na ten cel w ramach kosztów uzyskania przychodu. Praktyki kandydatów na kierowców mogłyby też być finansowane z Krajowego Funduszu Szkoleniowego, bo dotyczą deficytowego zawodu. Tabor mogliby zapewnić, po podpisaniu umów, importerzy samochodów.

A.G.

Znajdujące się w serwisie treści i obrazy są chronione prawem autorskim.

Kopiowanie, rozpowszechnianie i przedruki w jakiejkolwiek formie bez zgody firmy NET POLSKA - ZABRONIONE.

NET POLSKA
71 - 001 Szczecin, ul. Południowa 15,
091 483 70 70 (tel.), 091 482 32 32 (fax.)
www.netpolska.com
copyright © 2001 - 2019