Masz Pytania ? Dzwoń
91 482 32 32
91 483 70 70
Kontrole, rygory, edukacja - Wywiad Polskiego Trakera - luty 2014

Kontrole, rygory, edukacja

Kontrole, rygory, edukacja. - Rozmowa Polskiego Trakera z Maciejem Wrońskim, prezesem Towarzystwa Trzeźwości Transportowców i ekspertem w dziedzinie transportu

Wywiad Polskiego Trakera - luty 2014


Styczniowe tragiczne wypadki drogowe, w których pijani kierowcy zabili pieszych, wstrząsnęły opinią publiczną i wywołały dyskusje na wielu szczeblach dotyczące walki z pijaństwem za kierownicą...

– Choć były to bardzo tragiczne wypadki, muszę jednak zaznaczyć, że zostały w szczególny sposób wykorzystane przez media i polityków w celach politycznych i propagandowych, bo przecież wiemy, że takie wypadki, niestety, zdarzają się niemal codziennie. I jest nad czym myśleć… Rzeczniczka systemu viaTOLL Dorota Prochowicz

Zgłoszono wiele pomysłów na poprawę sytuacji, od alkomatów wożonych w samochodach, po zabieranie pojazdów sprawcom itd. Najmniej mówiono o potrzebie edukacji społeczeństwa...

– Tam, gdzie mowa o bezpieczeństwie, tam musi być systemowa edukacja społeczeństwa, zaczynająca się od przedszkola, przez szkołę, aż do kursów na prawo jazdy. Niestety, w Polsce jest regres w tych sprawach. Było kiedyś wychowanie komunikacyjne w szkołach, teraz po liberalizacji programowej najczęściej nauczyciel decyduje o wykładanej tematyce i jakoś rzadko zajmuje się bezpieczeństwem na drodze. Są pasjonaci robiący dobrą robotę, ale to wyjątki. Ponad 10 lat temu została podjęta inicjatywa Krajowej Rady BRD w postaci projektu reformy systemu uzyskiwania uprawnień do kierowania pojazdami. Według przyjętych w projekcie założeń dzieci miały np. zdobywać karty rowerowe w szkole. Niestety, w trakcie zawirowań politycznych w 2006 roku, może na zasadzie odrzucania wszystkiego, co przygotowały poprzednie ekipy, projekt poszedł do kosza. Był i inny pomysł, polegający w uproszczeniu na tym, żeby młody kierowca jeździł dwa lata z osobą towarzyszącą. To jest rozwiązanie stosowane w kilku krajach. Fantastyczny pomysł z punktu widzenia zdobywania doświadczenia na drodze upadł jako kontrowersyjny społecznie, przynajmniej dla części polityków… I co dzisiaj mamy w systemie szkoleń na kierowców? Na kursie mówi się najwyżej zdawkowo o tym, co dzieje się z kierowcą, gdy wypije on dwa kieliszki wódki, czasem mówi się, a czasem pokazuje tzw. alkogogle, okulary imitujące zachowanie kierującego ciut podobne do nietrzeźwości. I tyle, czyli nic. A przecież jedyną opcją jest jednoznaczne tłumaczenie – po alkoholu nie jeździmy, bez dzielenia go na kieliszki. Nie jesteśmy wrogami alkoholu, bo jest przecież dla ludzi, ale za kierownicą, nawet w małych ilościach, ma on wpływ na nasze zachowanie, w tym wydłużenie czasu reakcji, zawężenie pola widzenia, osłabienie umiejętności rozpoznawania zagrożeń i wiele innych negatywnych skutków. Na dziś nie widzę poważnych kampanii społecznych zachęcających do trzeźwości, więc zaczynać musimy od edukacji, by potem sięgać po reedukację.

Edukacja to jednak zadanie na lata, a nie chcemy tak długo czekać...

– Są możliwości działania nawet w ramach obecnego niedoskonałego systemu, np. badania lekarskie, które mogą wykryć uzależnienia i w 100% je wykrywają, jeśli są prawidłowo wykonane. Wiadomo też, że dość masowo kupuje się orzeczenia lekarskie, warto by skontrolować to zagadnienie. W obecnym systemie szkolenia tylko kierowcy starający się o wyższe kategorie prawa jazdy muszą zrobić badanie psychologiczne, mogące ujawnić obok przeciwwskazań wykonywania zawodu także zaburzenia osobowości, mające wpływ na późniejsze lekceważenie norm społecznych i prawnych. Dlaczego nie objąć nimi kierowców ubiegających się o kat. B? Zresztą problem badań tkwi głębiej. Wszystko wskazuje na to, że obecny system badań lekarskich i psychologicznych szwankuje. Zgodnie z prawem kierowca z Kamienia Pomorskiego powinien być już po pierwszej "przygodzie" z alkoholem skierowany na oba te badania, które powinny być wykonane w prawidłowy w sposób. Gdyby tak je przeprowadzono, to przy tych jego cechach osobowości, które zostały ujawnione przez media, nigdy nie powinien on otrzymać ponownie prawa jazdy. Podobnie byłoby z pewną panią, która wjechała po wódce do przejścia podziemnego, a wcześniej już miała podobne problemy… Dlatego potrzebne są nam mechanizmy, pozwalające zapobiec wydaniu uprawnień do kierowania osobom, które się do tego nie kwalifikują oraz usprawnienie dotychczasowych rozwiązań stosowanych już po pierwszej wpadce z alkoholem. Lepiej zapobiegać tragediom, niż później surowo karać.

A te pomysły z alkomatami i zabieraniem aut?

– Nie ma możliwości, byśmy załatwili problem szklanymi rurkami bez legalizacji. Gdy ktoś, ufając fałszywym wskazaniom, siądzie za kierownicą i coś się potem wydarzy, to kto będzie odpowiedzialny? Producent rurki, kierowca czy minister, który kazał wozić alkomat? Mogłyby się sprawdzić porządne alkomaty, kosztujące pewnie ponad 500 zł, ale przy 19 mln pojazdów nie stać nas na to. A, niezależnie od typu alkomatu, sądzę, że proponowanie używania takich urządzeń kieruje problem w złą stronę, bo jak powiedziałem wcześniej, powinniśmy się trzymać zasady – siadam za kierownicę, gdy w ogóle nie piłem żadnego alkoholu. Także pomysł z zabieraniem samochodów sprawcom jest zły. Zamiast straszyć zabraniem samochodu, lepiej uświadomić kierowcom, że już dziś w razie spowodowania wypadku drogowego po użyciu alkoholu konsekwencje finansowe są ogromne. Po prostu firma ubezpieczeniowa, która wystawiła nam polisę OC, po wypłaceniu odszkodowania za zniszczenie mienia oraz zadośćuczynienia ofiarom wypadków i ich rodzinom zastosuje tzw. regres. To znaczy, że wystąpi do nas z roszczeniem zwrotu poniesionych wydatków, które mogą osiągnąć kwoty od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych. Tak się już dzieje, tylko nikt z potencjalnych pijanych kierowców o tym nie wie! Natomiast zamiast pomysłów zaprezentowanych przez rząd, warto byłoby rozważyć przyśpieszenie wejścia w życie rozwiązań przyjętych przez Sejm w 2011 r. w Ustawie o kierujących pojazdami. W tej ustawie zapisano, że kierowca złapany na jeździe po alkoholu, ma na swój koszt odbyć kurs reedukacyjny. Niestety, ten obowiązek kilkakrotnie przekładano w związku z brakiem… systemu teleinformatycznego!!! Natomiast tak naprawdę zabrakło rozporządzeń i woli politycznej na realizację tego rozwiązania. Pewnie wejdzie ono w życie w roku 2016…

Mówimy głównie o sprawach związanych z alkoholem, ale przecież nie tylko jako prezes towarzystwa, ale jako znany ekspert do spraw transportu, widzi Pan wiele innych kwestii związanych z bezpieczeństwem ruchu drogowego i z kondycją fizyczną oraz psychiczną kierowców?

– Kondycja psychiczna wiąże się w dużym stopniu z satysfakcją z wykonywanej pracy i z ewentualnym prestiżem społecznym lub jego brakiem. I tu, niestety, zawodowi kierowcy nie są w zbyt dobrej sytuacji. Są oni jedną z najmniej docenianych grup zawodowych. Ba, organizowane są nawet za publiczne środki medialne kampanie będące nagonką na to środowisko. Któż nie pamięta lansowanych haseł: "TIR-y zabijają dzieci"? Dowodem na lekceważenie tej grupy zawodowej jest także zablokowanie przez Kancelarię Premiera aktów wykonawczych w sprawie odznaki "Wzorowy kierowca", którą Sejm ustanowił w 2011 roku. Zdaniem urzędników taka odznaka jest zbędna, gdyż kierowcy na nią nie zasługują. No i na koniec trzeba też uczciwie powiedzieć, że nie zawsze relacje pracodawca – pracobiorca układają się w sposób prawidłowy.

Czy np. nie są potrzebne dodatkowe kontrole stanu zdrowia pod kątem prowadzenia pojazdów? (ostatnio były opory, gdy wprowadzono wymianę prawa jazdy po 15 latach i kontrolę zdrowia).

– Nie jestem zwolennikiem okresowych badań lekarskich wszystkich kilkunastu milionów kierowców. Bardziej zadbałbym o edukację i reedukację osób popełniających liczne naruszenia. Natomiast w zakresie badań najpierw trzeba naprawić to, co szwankuje. Powiedzmy sobie szczerze: system badań kierujących pojazdami jest dziś dziurawy. Gdyby tak nie było, to osoby zabite przez motorniczego z Łodzi, popijającego samemu w trakcie prowadzenia tramwaju, żyłyby do dziś. Przecież ten człowiek podlegał okresowym badaniom, które mogą i powinny ujawnić jego problemy z alkoholem. Jeśli chodzi o badania amatorów, to od pewnego czasu podnoszony jest problem pogarszania się wraz z wiekiem stanu zdrowia. Starsi kierowcy, mający zazwyczaj duże doświadczenie w prowadzeniu pojazdu, potrafią swoim zachowaniem znakomicie kompensować pogorszenie wzroku, słuchu, refleksu i innych cech psychomotorycznych. A wypadki, niestety, popełniają zdrowi i supersprawni młodzi kierowcy. Natomiast jestem za badaniem psychologicznym przed wydaniem pierwszego amatorskiego prawa jazdy.

Zwiększająca się ilość pojazdów oraz związane z tym ściskiem na drogach zachowanie niektórych kierowców, agresja, brawura, całkowite nierespektowanie zasad ruchu wymagają działań, może podobnych jak w przypadku jazdy na "podwójnym gazie"…

– Tu wystarczyłaby codzienna, dobrze zorganizowana praca drogówki. Zamiast organizowania akcji i koncentrowania się na kontroli prędkości, przydałoby się nam więcej radiowozów jeżdżących po naszych drogach i reagujących na każde naruszenie przepisów ruchu drogowego. Tymczasem wyprzedzanie na skrzyżowaniach, omijanie pojazdów, które zatrzymały się przed przejściem, aby przepuścić pieszych, jazda lewym pasem, wyprzedzanie na trzeciego i inne, tak częste na naszych drogach groźne zachowania pozostają bezkarne. Zamiast żądać podwyższania kar policjanci powinni raczej pracować, kierując się zasadą "zero tolerancji". Jeżeli kierowca lekceważy bezkarnie nawet najmniej istotne zasady, to stopniowo następuje u niego coraz większe lekceważenie także innych obowiązujących norm.

Sugerował pan wcześniej, żeby kierowcy amatorzy ("B") objęci byli podobnym systemem kontrolnym jak zawodowi, ale czy ci ostatni są wystarczająco nadzorowani pod względem spełniania warunków zdrowotnych? Czy chociaż z kategorii "amatora" nie powinno się wyłączyć tych, którzy mają najniższą kat. B, ale w praktyce jeżdżą kilkutonowymi dostawczakami lub ciężkimi kombi i wykręcają setki tysięcy kilometrów na polskich drogach?

– Istotnie, kierowcy samochodów ciężarowych o DMC do 3,5 t i osoby używające do celów służbowych samochodów osobowych (chodzi mi głównie o przedstawicieli handlowych) powinni podlegać ostrzejszym wymogom niż amatorzy. W gruncie rzeczy należy się bardzo poważnie zastanowić, czy nie należałoby objąć tych osób większością wymagań stosowanych wobec kierujących autobusami lub pojazdami o DMC powyżej 3,5 t. Chodzi mi o regulacje w zakresie czasu prowadzenia pojazdu, odpowiednie szkolenia oraz okresowe badania lekarskie i psychologiczne. Pomimo posiadania "amatorskich" uprawnień są to przecież zawodowcy. Taką potrzebę potwierdzają statystyki, gdzie kierujący samochodami osobowymi w celach zawodowych oraz kierowcy tzw. dostawczaków stanowią grupę podwyższonego ryzyka.

Zajmując się zawodowo sprawami transportu drogowego, dodał Pan jeszcze prezesurę w TTT, dlaczego?

– Uważam, że każdy z nas może zrobić coś dla innych. Szczególnie w tym obszarze, gdzie możemy wykorzystać nasze umiejętności zawodowe. Stąd moja obecność w Towarzystwie Trzeźwości Transportowców – organizacji, która wprawdzie swój okres świetności ma już za sobą, ale, w której jest jeszcze sporo osób pozytywnie zakręconych na punkcie profilaktyki antyalkoholowej i bezpieczeństwa. Zresztą TTT to niejedyna organizacja, w której działam. Jest jeszcze Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego, gdzie już drugą kadencję pełnię funkcję członka zarządu.

Dziękuje za rozmowę.

Rozmawiał Aleksander Głuś

Znajdujące się w serwisie treści i obrazy są chronione prawem autorskim.

Kopiowanie, rozpowszechnianie i przedruki w jakiejkolwiek formie bez zgody firmy NET POLSKA - ZABRONIONE.

NET POLSKA
71 - 001 Szczecin, ul. Południowa 15,
091 483 70 70 (tel.), 091 482 32 32 (fax.)
www.netpolska.com
copyright © 2001 - 2019

Szanowny Użytkowniku !

Profilowanie stosujemy od początku powstania serwisu w 2001 roku, ale od dziś zgodnie z wymogami Unii Europejskiej - rozporządzenia RODO musimy uzyskać na to Twoją zgodę.

Dbamy o Twoją prywatność. Twoje dane są u nas bezpieczne, a zgodę możesz wycofać w każdej chwili na podstronie polityka prywatności.

W związku z wejściem w życie w dniu 25-05-2018 r.

Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) - zwane dalej "RODO" lub "Rozporządzenie RODO".

Mamy obowiązek zapytać każdego użytkownika czy wyraża zgodę na tzw. "Profilowanie" z którego korzystamy od początku istnienia tego serwisu.

Do profilowania wykorzystywane są pliki cookie. Używamy ich m.in. do spersonalizowania treści i reklam w wyszukiwarce Google i na stronach partnerów Google, oraz aby analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak użytkownik korzysta z naszej witryny, udostępniamy tylko firmie Google na podstawie zawartej umowy. Google może połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług.

Co to jest profilowanie, jak z niego korzystamy, jaki jest cel profilowania, jakie masz prawa, a jakie my mamy obowiązki. Wszelkie informacje zawarliśmy w dostosowanej do przepisów RODO Polityce Prywatności

Prosimy o zapoznanie się z tym dokumentem.

Zgodę o którą prosimy, możesz zawsze odwołać na naszej stronie Polityka Prywatności.

Jeśli nie wyrazisz zgody na przetwarzanie swoich danych osobowych do celów profilowania w zgodzie z opublikowaną naszą Polityką Prywatności, prosimy o zamknięcie okna przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę, naciśnij klawisz "Zgoda".

Jeśli nie wyrażasz zgody, prosimy opuść stronę lub zamknij okno przeglądarki.

Polityka Prywatności Zgoda