Masz Pytania ? Dzwoń
91 482 32 32
91 483 70 70
Posłowie wiedzą - Wywiad Polskiego Trakera - wrzesień 2010

Posłowie wiedzą

Rozmowa "Polskiego Trakera" z posłem Stanisławem Żmijanem, przewodniczącym Sejmowej Komisji Infrastruktury.

Wywiad Polskiego Trakera - wrzesień 2010


Na ile komisja sejmowa ma świadomość trudnej sytuacji transportu drogowego i czy problemy branży znajdują odbicie w przyjętym ostatnio planie pracy komisji na kolejne pół roku?

- Komisja Infrastruktury, pomimo iż obejmuje swoim działaniem najszerszy wachlarz spraw od budownictwa, przez wszelkie rodzaje transportu, po łączność, przywiązuje dużą wagę do spraw Stanisław Żmijantransportu drogowego. Dowodem na to jest m.in. wyłonienie jednej z pięciu stałych podkomisji, zajmującej się właśnie przewozami drogowymi. W jej pracy staramy się wychodzić naprzeciw problemom środowiska przewoźników. I wspólnie z nimi podejmujemy działania.

Na początku kadencji Sejmu zdecydowaliśmy, że najpilniejsze sprawy rozwiążemy w tzw. ustawie antykryzysowej, a jednocześnie umówiliśmy się, że inne problemy będą przedmiotem wspólnych prac w dalszej kolejności. Właśnie wpłynął do laski marszałkowskiej kolejny projekt ustawy nowelizującej przewozy drogowe. Do prac nad tym projektem przystąpimy zaraz po przerwie wakacyjnej. Chciałbym dodać, że aktualnie trwają prace legislacyjne nad kilkoma projektami ustaw regulujących sprawy związane z transportem towarów i osób. Odbywają się one w podkomisjach stałych, jak i w podkomisjach nadzwyczajnych.

Przedstawiciele środowisk przewoźniczych aktywnie uczestniczą w tych pracach.

Chciałbym dowiedzieć się, czy członkowie komisji mają rzeczywiście pełną i rzetelną wiedzę o aktualnej sytuacji ekonomicznej branży transportowej?

- Tak, naturalnie, że mamy taką wiedzę. Na początku kadencji sejmu obydwie strony, rządowa i społeczna, z udziałem posłów komisji, umówiły się na merytoryczną współpracę dla dobra tak ważnej części gospodarki, jaką jest niewątpliwie transport drogowy. Przecież to poważne źródło przychodów budżetu państwa. Tam powstają miejsca pracy, a także realizują swe marzenia i ambicje właściciele firm oraz ludzie w nich pracujący.

Środowisko przewoźników drogowych jest dobrze zorganizowane. Zrzeszeni są w stowarzyszeniach regionalnych i ogólnokrajowych, bardzo skutecznie przedstawiają i przedkładają swoje problemy zarówno wobec administracji rządowej, jak i Sejmowej komisji infrastruktury. Zapewniam, że każda ustawa powstaje przy ich udziale.

Chwali pan środowisko za dobre zorganizowanie, ale sami przewoźnicy często są rozgoryczeni i niezadowoleni ze swojego wpływu na obowiązujące przepisy. I w czasie zebrań krytykują władze, swoje i wszelkie inne, za zbyt małą stanowczość i skuteczność w obronie interesów transportu.

- Sytuacja w transporcie jest zła, wiem to, bo uczestniczę w wielu spotkaniach środowiskowych, to jest mój obowiązek. Ale niezależnie od emocji towarzyszących wyrażaniu swoich zastrzeżeń uważam, że dyskusja na spotkaniach przewoźników jest zwykle merytoryczna.

Stwierdzenie, że sytuacja jest zła, to jeszcze za mało, trzeba znać i analizować przyczyny. Niektóre są niezależne od przewoźników, jak ceny paliw i kurs euro. Jednak część środowiska wie, że były też inne przyczyny, po prostu niekontrolowany rozwój potencjału firm. Przeinwestowanie, a raczej przeleasingowanie, nadmiar taboru. No i nieuwzględnienie w planach rozwojowych, znanychchociażby z podręczników ekonomii, cyklicznych zmian w koniunkturze gospodarczej. Do tego nieszczęsne opcje walutowe, które pogrążyły setki firm.

W tej sytuacji mieliśmy satysfakcję z przyjęcia tzw. ustawy antykryzysowej, która, choć cząstkowa, to jednak rozwiązała kilka bardzo ważnych spraw, kilka zagrożeń dla osłabionego transportu. Dam przykład diet kierowców - udało się z ministerstwem finansów uzgodnić takie rozwiązanie, które zapobiegło katastrofie, gdyby te diety zlikwidowano. Także możliwość wyrejestrowania pojazdów niepracujących (bo takich przybyło w ub. roku) oraz odliczeń od nich składek ubezpieczeniowych.

No właśnie, przewoźnicy twierdzą, że ustawa przyszła za późno, a przepisy wykonawcze utrudniają lub nawet uniemożliwiają wycofanie czasowe ciężarówek...

- Pośpiech w procesie stanowienia prawa nie jest wskazany. W mojej ocenie uchwalenie ustawy odbyło się bardzo sprawnie. Regulacje w niej zawarte powodują poważne skutki. Wobec powyższego potrzebny był czas na uzgodnienia międzyresortowe i konsultacje społeczne. Przewoźnicy natomiast sygnalizują przedłużający się czas wydania przepisu wykonawczego dotyczącego czasowego zawieszenia działalności gospodarczej w ogóle, bez groźby utraty licencji na przewozy, dającego możliwość zwrotu części opłaty za wydaną licencję.

Pragnę poinformować, że prace nad przygotowaniem tego rozporządzenia dobiegły końca i w najbliższych dniach rozporządzenie w tej sprawie powinno ujrzeć światło dzienne.

Wcześniej podkreślał Pan zorganizowanie środowiska przewoźników i ich jedność.

- Jestem o tym przekonany. Pracują stowarzyszenia regionalne i są one blisko swoich członków, a wyżej są zrzeszenia ogólnokrajowe, głównie ZMPD oraz OZPTD, które są w stanie reprezentować środowisko wobec władz. Przewoźnicy powołali też Forum Transportu, w łonie którego, owszem, spierają się, ale to efekt pogorszenia kondycji i sporych strat finansowych, jakie większość przedsiębiorców poniosła. Może spierają się wewnątrz, ale na zewnątrz z jednakową determinacją atakują administrację i posłów.

My, znając sytuację transportu, staramy się obniżać koszty transportu tam, gdzie mamy wpływ, bo to ważny sektor gospodarki wypracowujący 12% PKB.

Nie udało się zlikwidować starych zagrożeń, a już nadciągają nowe. Planowane na lipiec 2011 r. wprowadzenie elektronicznego poboru opłat za autostrady może podnieść koszty przewozów.

- W mojej ocenie wprowadzenie elektronicznego systemu poboru opłat uporządkuje generalnie problem poboru opłat drogowych w Polsce.

Mieliśmy złe doświadczenia z opłatami po otwarciu A-2, gdy ruch przeniósł się na bezpłatne drogi, potem próbowaliśmy zastąpić winiety opłatami, ale środowisko zablokowało ten pomysł i awaryjnie przyjęto czasowe rozwiązanie winietowe z rekompensatami dla koncesjonariuszy, które nie sprawdziło się.

A emocji jest za dużo, bo przecież i dziś ktoś, kto jeździ - ponosi koszty.

O stawce za kilometr zadecyduje resort, ale niebezpiecznie wysoko ustaliła ramy stawki kilometrowej ustawa sejmowa sprzed 3 lat.

- Jestem przekonany, że resort nie podejmie decyzji o stawkach bez konsultacji z przewoźnikami i z nami. Wedle analiz, które znamy, za TIR-a płaciłoby się ok. 40 groszy za kilometr. Natomiast poszerzanie siatki tych dróg, które będą objęte opłatami elektronicznymi, na pewno nie będzie błyskawiczne, a raczej stopniowe.

Sejm to ciało ustawodawcze, ale z mediów bardziej znane jest z walk politycznych. Czy różnice polityczne wpływają na prace komisji infrastruktury?

- To jest moja trzecia kadencja w tej komisji i z satysfakcją stwierdzam, że nie ma w niej nadmiaru polityki. Uprawianie jej tu byłoby ze szkodą dla nas wszystkich. Infrastruktura nie ma barwy politycznej. Komisja jest jednak dobrym miejscem do sporów merytorycznych.

Myślę, że wielu przewoźników, którzy z różnych powodów nie uczestniczą w zebraniach środowiskowych, chciałoby zadać Panu Posłowi pytanie, czy Sejm i rząd mają możliwość pomocy transportowi drogowemu?

- Powiem wyraźnie, nikt z rządzących nie wyobraża sobie, że tak ważna branża zostałaby pozostawiona w kryzysie sama sobie. I - nie zwalniając przedsiębiorców z odpowiedzialności za swoje firmy - przewoźnicy będą mieć sprzymierzeńców w resorcie i w komisji. Były już tego przykłady przy ustawie antykryzysowej i przy staraniach o zezwolenia wschodnie. Jednak muszę zastrzec, że pomoc musi też być zgodna z prawem Unii Europejskiej.

Po wakacjach, myślę, że w ciągu dwóch miesięcy, doprowadzimy do przyjęcia drugiej ustawy transportowej rozwiązującej kolejne problemy. Przypomnę, że przewoźnicy mieli bardzo duży wpływ na kształt projektu tej ustawy.

Po tej jesiennej ustawie zostanie jeszcze rok obecnej kadencji Sejmu. Czy sądzi pan poseł, że przewoźnicy mogą oczekiwać dalszych działań ochronnych?

- Co do spraw legislacyjnych, tak jak mówiłem, środowisko ma w sejmie przychylność, jakiej dawno nie miało. Pamiętajmy jednak, że przy deklarowanej ostatnio mobilizacji rządu na rzecz zrównoważenia finansów publicznych oraz zachowania progów ostrożnościowych nie powinniśmy spodziewać się takich rozwiązań, które pociągałyby za sobą zwiększenie wydatków. Jednak uważam, że podjęte już działania w postaci aktów prawnych, regulujących wykonywanie transportu, w połączeniu ze wzrostem gospodarczym oraz dokonującym się faktycznie, choć bolesnym, urealnieniem wielkości floty polskich przewoźników, przyniosą pewną poprawę kondycji firm transportowych.

Dziękuje za rozmowę.

Rozmawiał Aleksander Głuś

Znajdujące się w serwisie treści i obrazy są chronione prawem autorskim.

Kopiowanie, rozpowszechnianie i przedruki w jakiejkolwiek formie bez zgody firmy NET POLSKA - ZABRONIONE.

NET POLSKA
71 - 001 Szczecin, ul. Południowa 15,
091 483 70 70 (tel.), 091 482 32 32 (fax.)
www.netpolska.com
copyright © 2001 - 2019