Masz Pytania ? Dzwoń
91 482 32 32
91 483 70 70
Związek jest nam potrzebny - Rozmowa Polskiego Trakera - sierpień 2014

Związek jest nam potrzebny

Związek jest nam potrzebny - Rozmowa "Polskiego Trakera" z prezesem Ogólnopolskiego Związku Przewoźników Transportu Drogowego Piotrem Litwińskim

Rozmowa Polskiego Trakera - sierpień 2014


Niedawno został Pan wybrany prezesem związku OZPTD. Nie powinno to dziwić, skoro, niezależnie od prowadzenia sporej firmy, od lat działa Pan dla transportu, kieruje OSPD "Galicja", był we władzach ZMPD, a także samego OZPTD. Jednak zapytam – dlaczego Pan się zdecydował na dodatkowe obowiązki? Z jakim nastawieniem zabierał się Pan do kolejnej pracy?

– Wahałem się, a teraz, po kilku miesiącach, lepiej rozumiem słowa Lecha Wałęsy – "Nie chcem, ale muszem". Sytuacja w związku była taka, że nie miałem innego wyjścia, by nie doprowadzić do pogrążenia się związku, który jest przewoźnikom potrzebny. Nie było prezesa, nikt nie chciał przejąć odpowiedzialności, koledzy dość ostro mnie namawiali. W dniu, w którym mnie wybrali, skończyłem 65 lat, a tacy ludzie powinni raczej myśleć o emeryturze. Piotr Litwiński

W dodatku ja zawsze wszystko nazywam po imieniu, nie owijam w bawełnę i to było niedobre, nie byłem politykiem co innego mówiącym a co innego robiącym. Gdy np. mówiłem, żeby nie podnosić limitu wwożonego paliwa, to nie słuchali, teraz okazuje się, że miałem rację. Ważni ludzie potem się dziwią, dlaczego na wschodniej ścianie nie ma dużych stacji sieciowych…

Widziałem też, że rząd niszczy polski transport, bo na różnych komisjach sejmowych przestawia się różne racje, dyskutuje je, a oni i tak przegłosują w Sejmie to, co chce rząd. Na niekorzyść przewoźników.

Dziś transport przyjąłby natychmiast 15 tys. kierowców, których nie ma, a ci, którzy są, często są słabo wyedukowani, wielu nie nadaje się do tej pracy. Taki kierowca wjeżdża 40-tonowcem na drogę, na której jest bardzo duży ruch. A nie chciałbym, ja czy moi znajomi, spotkać na drodze takiego niedouczonego kierowcę. Popsuto szkoły zawodowe i system szkoleń.

A kursy na prawo jazdy. Jakie są? Najtańszy wygrywa, a gdy mówią, że za 50 zł zrobią godzinę jazdy, to śmiech, bo to na własne koszty nie starczy. Dla oszczędności - on wyjeździ w praktyce 15 godzin. U mnie kursant musi pełne godziny wyjeździć. Młodzi kierowcy nie potrafią cofać ani mocować ładunku. A to podstawowe sprawy. Potem ubezpieczyciele wykażą "rażące niedbalstwo"… Kierowca musi umieć, musi się wystraszyć w czasie jazdy, najlepiej na poligonie, bo na symulatorach nie wystarczy…

Dlatego zdecydowałem się na tę prezesurę. Reprezentując tę organizację na zewnątrz, w Sejmie, będę miał szanse walczyć o normalność, bo my nie chcemy nic od państwa, myśmy sami zbudowali swoje firmy, bez dotacji i pomocy. To, że istnieją, to nie dlatego, że tak nam dobrze, tylko bronimy ich jak własnych dzieci, bo te firmy to jakby dzieci.

Rządowi byłoby może na rękę, gdyby transport się przewrócił, bo wtedy teoretycznie mogłoby poprawić się na kolei, chociaż ja wiem, że nigdy się nie poprawi, jeśli nie wprowadzi się tam zwykłych zasad ekonomicznych, jak wszędzie. Ja widzę, jak działa kolej, jakie mają przerosty.

A jeden z ministrów wymyślił, że gdyby podnieść paliwo o 2 zł, to podratuje się tym kolej. Czy może na zasadzie "równego traktowania podmiotów"?

Czy po objęciu stanowiska robił Pan z kolegami jakąś listę najważniejszych zadań i tematów do wykonania?

– Nie trzeba listy, trzeba gasić pożary, bo kto myślał parę miesięcy temu o noclegach we Francji albo o orzeczeniu siedmiu sędziów SN. Owszem, chcemy unormować pewne sprawy, które się nie sprawdziły, jak viaTOLL. Na początku jednak chcemy uporządkować sprawy związku i to zostało z grubsza opanowane.

No właśnie, jak to wygląda?

– Poprzedni prezes zrobił bardzo dużo i chciał jak najlepiej, ale nie popełnia błędów ten, kto nic nie robi… Były błędy, które staramy się wyjaśnić. Jeszcze są pewne sprawy do wyprowadzenia, projekt unijny nieprawidłowo opisany… Raporty trzeba poprawiać. Ale nieprawda, jak twierdzi grupka niezadowolonych, że to koniec i upadek związku. Nie upadamy, mamy się dobrze.
Podjąłem się i będę chciał do następnych wyborów zrobić jak najwięcej, ile będę mógł. Mam wokół życzliwych ludzi, którzy pomagają.

Mamy spadek ilości szkoleń, który jest widoczny wszędzie, ale uważam, że związek ma inne podstawowe obowiązki i zadania. Mamy dbać o transport, o dobre ustawy i prawidłowe działania rządu i instytucji. Mamy dbać, żeby kontrole były takie, do jakich powołano ITD. Czyli do kontroli "szarej strefy". Dziś widać, że "szarej strefy" nie da się kontrolować, więc kontroluje się dobrze zorganizowane, normalne firmy. A przecież bardziej trzeba pilnować tych, którzy bimbają z prawa, mają firemki gdzieś pod płotem albo w bloku, niczym się nie przejmują.

Musimy pilnować, żeby w transporcie ludziom chciało się chcieć, bo bywa i tak, że ręce opadają. Jak w przypadku ryczałtów za noclegi. Jeśli ktoś się decyduje na zawód kierowcy, to zdaje sobie sprawę, że będzie spał w kabinie. Jak pan zresztą zapewni noclegi w hotelu dla jadących do Kazachstanu? W Unii też przecież nie ma hoteli przy trasach.

Ja nie mam się czego bać, bo płacę i delegacje, i ryczałty. Dwa lata temu wprowadziliśmy nowe umowy o pracę, w których jest ryczałt i delegacje. Niewielu to zrobiło, widać niewielu mamy mądrych przewoźników, a potem dostaję telefony: coście zrobili w tej sprawie... Owszem, zrobiliśmy spotkanie u ministra, poinformowaliśmy go, potem na drugie spotkanie przysłał już kogoś w zastępstwie… Sytuacja w transporcie jest tragiczna, a rząd niszczy to, co my zrobiliśmy własnymi rękami.

A może za dużo jest ciężarówek, za duża konkurencja?

– To jak za dużo, to może zarabiajmy bardziej na Wschodzie i w całej Europie, niech rząd wesprze tę inicjatywę. Litwini tak się nastawili i u nich to działa. Tam główną gałęzią gospodarki jest transport i prawie cała Litwa z tego żyje.

A jaka ma być rola OZPTD wśród funkcjonujących organizacji przewoźniczych?

– Są trzy: ZMPD, Polska Izba Transportu Samochodowego i Spedycji, a trzecia to OZPTD. To jest związek a nie stowarzyszenie i my możemy z rządem walczyć, nawet wejściem w spór zbiorowy, jeśli będzie taka potrzeba. Te organizacje różnie współpracowały, ale spotkaliśmy się w trójkę i uznaliśmy, że będziemy jednym głosem występować przed ministrem i Sejmem. W tej chwili, broniąc interesów przewoźników, występujemy jako jedna wielka organizacja.

Nawet jak są różnice?

– To się dogadujemy przed spotkaniami.

Na zebraniach przewoźników słyszy się, że jest źle, bo się wszyscy kłócą i mają konflikty interesów. Jak mówić wspólnym głosem, jeśli są różnice?

– Ja się np. z ZMPD nie zgadzam w sprawie paliwa, oni mówią 600, a ja mówię 200 litrów. A jak już taki przywiezie tanie paliwo, to niech nie obniża frachtów na Zachodzie. Bo jemu się opłaci opuścić z 1400 na 800 euro za kurs 1500 km z Włoch do Polski, gdy ma tanie paliwo w baku. Przewoźnicy uważają, niestety, że każdy sobie rzepkę skrobie i tylko jak sytuacja się drastycznie pogarsza , to potrafią się zjednoczyć na chwilę.

Są firmy, które przykładają dużą wagę do ekonomii paliwowej, szkolą kierowców na oszczędną jazdę, a inne firmy jakby o tym zapominają...
Dlaczego?

– Nie ma firm niemyślących w ogóle o paliwie, ale pewnie są i tacy przewoźnicy , którzy po prostu wpuszczają "napęd" w koszty. I tyle. Większość jednak pilnuje; jak np. ja przyjmuję nowego kierowcę, to uczę go od zera, także ekonomicznej jazdy, wszystko za friko, ale on podpisuje umowę na trzy lata. Bo prawo jazdy z kwalifikacją to 7-8 tysięcy zł, a nie każdego stać na taki wydatek. No, ale moja firma to ponoć ostatni bastion komunizmu, bo mam nawet kasę zapomogowo-pożyczkową i fundusz socjalny oraz płacę wysługę lat.

Polski transport jest rozdrobniony przez małe firemki?

– Tylko 4% firm jest dużych, a reszta to małe. I oni mają dużo łatwiej niż duzi.

Pomijając "pożarowe" sprawy, te bieżące, to jak Pan widzi transport i jego szanse na przyszłość?

– Rosjanie mają więcej aut od nas, paliwo mają, jak wiadomo, tanie...

Zezwoleń i karnetów używają mniej od nas…

– …używali, już się zaczęli denerwować, że Polska ich blokuje i naciskają Unię, żeby to jakoś rozwiązać.

Czyli konkurencja ze Wschodu jest duża?

– Kto tego nie widzi, jest ślepy… A nasi politycy nie potrafią dogadać się z nimi… Inni, w innych krajach Europy, potrafią.

A Niemcy?

– Oni zrobią, co chcą, teraz przygotowują opłaty za osobówki, ale dla obcokrajowców, więc może w transporcie coś też wymyślą? Ale, na szczęście, oni nie chcą jeździć na Wschód, są wygodni, a my jeszcze jeździmy, bo jesteśmy ciągle na dorobku.

Dziękuje za rozmowę

Aleksander Głuś

Znajdujące się w serwisie treści i obrazy są chronione prawem autorskim.

Kopiowanie, rozpowszechnianie i przedruki w jakiejkolwiek formie bez zgody firmy NET POLSKA - ZABRONIONE.

NET POLSKA
71 - 001 Szczecin, ul. Południowa 15,
091 483 70 70 (tel.), 091 482 32 32 (fax.)
www.netpolska.com
copyright © 2001 - 2019